Otworzyłam ogromne, ciężkie drzwi z cichym skrzypnięciem. Ledwo przeszłam przez próg, a już uderzył we mnie hałas rozmów, mieszanka perfumów oraz zimne powietrze wkradające się do pomieszczenia przez otwarte na oścież okno. Ścisnęłam trzymane w dłoniach książki i zrobiłam szybko wdech-wydech. Ruszyłam w kierunku mniej zaludnionego miejsca z przodu, jak wiadomo większość osób zazwyczaj woli siadać z tyłu. Przechodząc między ławkami starałam się nie zwracać na siebie uwagi, jak również spoglądać w ziemię. Byłam zbyt zawstydzona, by na kogokolwiek spojrzeć.
W pewnym momencie zahaczyłam o coś nogą i delikatnie się potknęłam, ciągnąc za sobą plecak leżący na ziemi. Z rumieńcem na twarzy podniosłam go, po czym skierowałam go w stronę właściciela wciąż nie podnosząc wzroku. Parę osób wokół mnie zachichotało. Kilka sekund później plecak zniknął z moich rąk. Czym prędzej chciałam uciec do bezpiecznej sfery przednich siedzeń, jednakże przez przypadek spojrzałam w górę.
Na ławkach siedziało trzech chłopców i dwie dziewczyny. Jeden z nich był oparty plecami o okno, a zimny powiew wiatru rozdmuchiwał jego kruczoczarne włosy. Miał na wpół przymknięte oczy, wyraz twarzy jakby zupełnie nie interesowało go to co właśnie się dzieje. Ręce miał skrzyżowane na piersi, na jednym nadgarstku widniał biały zegarek wskazujący za pięć ósmą. Jego przypuszczalni znajomi nie zwracali na niego większej uwagi, rozmawiali między sobą co chwilę parskając śmiechem.
-Jeszcze coś?
Chłopak po mojej lewej uniósł brew, spoglądając na mnie znad telefonu. Na nosie miał okrągłe okulary, które nadawały mu urocze wrażenie. Cała grupka ucichła i zwróciła na mnie uwagę ponownie, przez co lekko spanikowałam.
-C-Chciałam tylko powiedzieć.... że.... żebyś bardziej pilnował swoich rzeczy. Gdybym w porę nie zauważyła, że coś plącze mi się wokół nóg, wszystko mogło skończyć się gorzej... Mogłamupaśćtrafićgłowąwrógławkiiumrzeć! - Zrobiłam przerwę na oddech. -Dlatego... Dlategobądźwdzięczny!
Ostatnim co zobaczyłam, zanim wzięłam nogi za pas i szybko zajęłam miejsce w pierwszy rzędzie, był chłopak, który jak dotąd opierał się bez wyrazu o szybę. Otworzył oczy i spojrzał prosto w moje z lekkim grymasem rozbawienia na twarzy.
Dobrze, muszę przyznać, że to nie było "lekkie" spanikowanie. To było t o t a l n a panika. Niestety od dziecka, gdy nie wiem co powiedzieć i jestem w centrum zainteresowania, jedyne co przychodzi mi na myśl to wypadki, w których można umrzeć. Tak, dobrze zrozumieliście. Będąc w podstawówce, moja matka kazała mi oglądać filmy dokumentalne o skrajnych przypadkach śmierci. Była aż nadto nadopiekuńcza. To nie byłoby nic złego, jednakże jej wybór środków, by nauczyć mnie o niebezpieczeństwach życia był, powiedzmy, zbyt drastyczny. Od kilku lat próbowałam się tego oduczyć, ale to jest silniejsze ode mnie.